Mało polityki, dużo konkretów

18. 10. 11

O trudnych decyzjach, współpracy z Zarządem Powiatu oraz o mijającej kadencji – rozmowa z RYSZARDEM ANDRESEM, przewodniczącym Rady Powiatu Stalowowolskiego.

 

- Dobiega końca kadencja obecnej Rady Powiatu Stalowowolskiego. To dobry czas na podsumowania. Jak Pan ocenia pracę tej rady?
- Rada tej kadencji była dobra i merytoryczna. W mojej ocenie podczas posiedzeń na komisjach oraz sesjach było mało polityki, a zamiast tego skupialiśmy się na tematach konkretnych i istotnych dla naszych mieszkańców. A jeśli obradom towarzyszyły bardziej zacięte dyskusje, to miały one raczej twórczy charakter, niż wynikały z jakiejś politycznej przekory. Dostrzegam również duże zaangażowanie radnych w ich pracę. Dotyczy to zwłaszcza tematów, które są podstawowymi i najważniejszymi zadaniami dla powiatu, jak choć służba zdrowia, czy szkolnictwo. Cieszy mnie również to, że radni z dużym zrozumieniem podchodzili do propozycji składanych przez Zarząd Powiatu i chętnie je wspierali. Z perspektywy tych kilku kadencji, jakie przepracowałem w samorządzie powiatowym, muszę przyznać że była to jedna z bardziej zgodnych i spokojnych rad.

- No właśnie, obok radnego Stanisława Anioła jest Pan jedynym członkiem Rady Powiatu Stalowowolskiego, zasiadającym w niej od początku, czyli od reformy administracyjnej w 1998 roku. Jak w Pana oczach, na przestrzeni tych 20 lat zmieniał się nasz Powiat?
- Trudno porównywać to, jak funkcjonuje i wygląda obecny samorząd, z tym, jak było to 20 lat temu. Oczywiście wspominam tamten czas z ogromnym sentymentem, to był okres wytężonej pracy, bo budowaliśmy struktury Starostwa Powiatowego niemal od podstaw. Dzisiaj urząd działa jak sprawna i dobrze funkcjonująca maszyna, ale po drodze trzeba było wielkiego wysiłku i dużego zaangażowania radnych, władz, jak i samych pracowników, żeby było tak, jak jest dzisiaj. Oprócz spraw organizacyjnych, już wtedy mierzyliśmy się też z trudnymi tematami, jak choćby likwidacją Szpitala Kolejowego i powołaniem w jego miejsce Zakładu Pielęgnacyjno-Opiekuńczego. Każda kolejna kadencja miała swoją specyfikę, ale wszystkie łączyło to, że nie brakowało dużych wyzwań. I tak pozostało do dzisiaj, a obecna kadencja jest tego najlepszym przykładem.

- Jak, jako przewodniczący Rady Powiatu ocenia Pan współpracę z Zarządem Powiatu?
- Ta współpraca była bardzo dobra. Przewodniczący Zarządu Powiatu, czyli starosta Janusz Zarzeczny, często konsultował ze mną swoje późniejsze decyzje. Doceniam to, że Zarząd pytał o opinię mnie, czy moich zastępców, czyli wiceprzewodniczących Marka Ujdę oraz Tadeusza Samołyka. Zawsze staraliśmy się być gotowi do pomocy, dlatego w każdym, cotygodniowym posiedzeniu Zarządu Powiatu uczestniczyłem sam osobiście, bądź któryś z moich zastępców. Podoba mi się również to, że Zarząd Powiatu pod kierownictwem starosty Janusza Zarzecznego starał się sprawiedliwie gospodarować finansami, tak aby jego wsparcie trafiało do wszystkich gmin z terenu Powiatu Stalowowolskiego. W ogóle ta współpraca Powiatu z gminami była bardzo dobra, czego przejawem jest na przykład to, że one wspierały choćby szpital, w którym leczą się przecież mieszkańcy całego Powiatu.

- Która z podjętych w tej kadencji przez Radę Powiatu uchwał, była najtrudniejsza?
- Najtrudniejsze były decyzje związane z finansowaniem tych największych inwestycji w szpitalu, jak przebudowa SOR-u czy budowa nowego Bloku Operacyjnego. Wiadomo, że chodziło o potężna zadania, a co za tym idzie – potężne wydatki, które mocno obciążyły budżet powiatu i zmusiły nas do emisji obligacji. Samorząd musiał się jednak zadłużyć, bo bez tego nie mielibyśmy środków na wkład własny. Podejmowanie takich uchwał nie należy do najłatwiejszych, ale niepodjęcie ich byłoby zwyczajnie nieodpowiedzialne, bo naraziłoby bezpieczeństwo zdrowotne naszych mieszkańców. Nie jest przecież tajemnicą, że dotychczasowy Blok Operacyjny nie spełniał już współczesnych warunków i groziło mu zamknięcie. A bez bloku dalsze funkcjonowanie szpitala stanęłoby pod znakiem zapytania. Dlatego podejmowanie decyzji o takich inwestycjach jest trudne, ale bywa konieczne. Tak robią samorządy w całym kraju i tak postąpiliśmy i my.

- Jakie wyzwania dla Powiatu dostrzega Pan na najbliższe lata?
- Trzeba kontynuować działania w tych obszarach, za które odpowiadamy. Musimy więc ulepszać i remontować kolejne powiatowe drogi, bo tego oczekują mieszkańcy. Trzeba oczywiście nadal wykazywać się ogromną troską o szpital, który mimo ogromnych nakładów inwestycyjnych poczynionych w tej kadencji, nadal wymaga wsparcia. Nasze szkoły dysponują wprawdzie coraz lepszą bazą, ale wkrótce dotrą do nich skutki niedawnej reformy edukacyjnej, w efekcie której, w przyszłym roku czeka nas w zasadzie podwójny nabór pierwszoklasistów, złożony z uczniów kończących 8 klasę szkoły podstawowej oraz ostatnie klasy gimnazjów. Z tym też trzeba będzie się zmierzyć pod względem organizacyjnym. Całe szczęście, że w porównaniu do innych powiatów, my mamy już świetnie rozwinięte szkolnictwo zawodowe. Dzisiaj inne samorządy zaczynają dopiero rozumieć, że trzeba do niego wracać, a u nas już to jest i fajnie funkcjonuje. Ale to efekt naszej wcześniejszej dobrze wykonanej pracy. Do zrealizowania zostało jednak jeszcze wiele rozpoczętych przedsięwzięć i inwestycji. Nie ukrywam, że chciałbym dalej pracować na rzecz naszego powiatu i jego mieszkańców. Moim mottem przewodnim są słowa: „Służę ludziom, zawsze jestem wśród nich. Razem udało się nam zrobić wiele. Kandyduję, bo wiem że możemy zrobić jeszcze więcej”.