Wykonujemy dobrą robotę

16. 12. 27

O oświacie, szpitalu, o wyzwaniach i zbliżających się wielkich inwestycjach oraz o… zezowatym szczęściu – rozmowa z JANUSZEM ZARZECZNYM, Starostą Powiatu Stalowowolskiego.

- Dobiega końca 2016 rok. Jaki był on Pańskim zdaniem, czyli zdaniem gospodarza – dla Powiatu Stalowowolskiego?
- To był dobry rok. Głównie dlatego, że wszystkie nasze działania były dobrze przemyślane i konsekwentnie realizowane. Może nie było jakichś przysłowiowych „fajerwerków”, ale w ciszy i spokoju udało nam się doprowadzić do końca wszystko to, co sobie założyliśmy. Zresztą w taki właśnie sposób staramy się działać od początku tej kadencji – mamy plan i krok po kroku go realizujemy. I z zadowoleniem muszę powiedzieć, że w 2016 roku tych „kroków” wykonaliśmy sporo. Zwłaszcza w sferze inwestycji.

- No właśnie, podobnie jak w roku 2015, tak i w 2016 udało się sporo zrobić na drogach powiatowych – w Stalowej Woli przebudowy doczekała się ulica Klasztorna, a na terenach gmin wiejskich udało się otrzymać dofinansowania na remonty kilku odcinków w ramach usuwania skutków klęsk żywiołowych…
- Cieszą mnie tegoroczne inwestycje drogowe. To były bardzo istotne zadania, a w przypadku przebudowy ulicy Klasztornej – nawet dość pokaźne, przypominam że koszt tego przedsięwzięcia wyniósł 1,8 miliona złotych. Wbrew pozorom to była dość skomplikowana inwestycja, zakres robót objął przecież: przebudowę ulicy na całej jej długości - wykonano nowe zarówno podbudowę jak i nawierzchnię, budowę kanalizacji na brakujących odcinkach, a także wykonaliśmy chodniki i ścieżki rowerowe. Poza tym, to zadanie cieszy mnie dodatkowo jeszcze z dwóch powodów: po pierwsze dlatego, że zdobyliśmy na nie dofinansowanie w ramach „Programu rozwoju gminnej i powiatowej infrastruktury drogowej na lata 2016-2019”. A druga sprawa to fakt, że przebudowując Klasztorną, dopełniliśmy całość większego przedsięwzięcia, jakim była stopniowa, ale konsekwentna przebudowa drogi powiatowej 1027R. Przypomnę, że rok wcześniej przebudowaliśmy również wchodzącą w skład tego ciągu ulicę Przemysłową.
To w Stalowej Woli, ale w kończącym się roku wykonaliśmy również kilka dróg na terenie gmin wiejskich i co ważne – wszystkie przy udziale środków przeznaczonych na usuwanie skutków klęsk żywiołowych, przyznawanych przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. Mam tu na myśli remonty: dwóch odcinków drogi powiatowej w miejscowości Baraki Stare w gminie Zaklików, jednego odcinka drogi 1014R, który stanowi dojazd do stacji PKP w Zbydniowie, a także dwóch odcinków drogi 1008R – pierwszego w pobliżu miejscowości Goliszowiec, a drugiego w kierunku wioski Kruszyna. W porównaniu z ulicą Klasztorną to były oczywiście niewielkie zadania, ale dla okolicznych mieszkańców ważne i wyczekiwane.

- To chyba najlepsza odpowiedź na zarzuty, jakie dało się słyszeć w ubiegłym roku, że Powiat dba głównie o drogi powiatowe znajdujące się na terenie miasta Stalowa Wola…
- To były chybione zarzuty. Sieć dróg powiatowych z roku na rok jest coraz lepsza, również na wsiach. Przecież remontujemy drogi prowadzące już nawet do niewielkich skupisk ludzkich, jak wspomniana przed chwilą, położona w lasach Kruszyna. Tam, gdzie są sygnały mieszkańców, tam staramy się reagować. To najlepszy dowód na to, że drogi położone z dala od miasta też są dla nas ważne. Kolejny przykład: w 2016 roku wybudowaliśmy łącznie 2,3 km nowych chodników na terenie 3 gmin wiejskich. Najdłuższy z nich powstał na odcinku Zbydniów – Dzierdziówka – Majdan Zbydniowski, a kolejne w miejscowościach Zaklików oraz Gwoździec. Chcę zaznaczyć, że akurat te zadania zrealizowaliśmy wspólnie z gminami, czyli przy ich współudziale finansowym. Koszty pokrywaliśmy pół na pół, dzięki czemu udało się zrobić więcej. W ten sposób powstały 3 długie odcinki dla pieszych, co pozytywnie wpłynie zarówno na bezpieczeństwo jak i komfort mieszkańców.

- Można więc powiedzieć, że część wspomnianych inwestycji to efekt dobrej współpracy z gminami…
- Tak, nie ukrywamy tego, że w pokrywaniu kosztów niektórych z naszych inwestycji partycypują również i gminy. Tak właśnie było w tym roku z chodnikami, tak czasami bywa też z drogami. To bardzo dobre rozwiązanie dla obu stron – zarówno powiatu, jak i gmin. Wszyscy na tym korzystają, a zwłaszcza mieszkańcy. Ich nie interesuje czy droga, po której jeżdżą codziennie do pracy jest gminna, powiatowa czy wojewódzka. Ich interesuje tylko to, żeby była dobra. A temu właśnie służy współpraca samorządów. Zresztą tę współpracę mamy nie tylko dobrą z gminami wiejskimi, znakomicie układa się ona również z Radą Miejską oraz prezydentem Stalowej Woli. Jest wspólne zrozumienie z obu stron, a co za tym idzie wzajemne wspieranie poszczególnych przedsięwzięć. To jest to, czego przez całe lata w naszym Powiecie brakowało.

- Wracając jeszcze do powiatowej infrastruktury drogowej znajdującej się poza Stalową Wolą, to faktem jest, że w ogóle największą tegoroczną inwestycją Powiatu Stalowowolskiego jest I etap przebudowy mostu na Sanie.
- To duża inwestycja i niestety bardziej kosztowna, niż początkowo zakładaliśmy. W trakcie prowadzonych prac okazało się, że stan obiektu jest gorszy, niż to, co wynikało z przygotowanej w 2013 roku ekspertyzy. W ten sposób koszt zadania z przewidywanych 2,87 miliona złotych już wzrósł do ponad 3 milionów. Ale nie można było dłużej czekać z jego remontem, ta przeprawa na Sanie była już w naprawdę kiepskim stanie, a nie muszę nikomu tłumaczyć, że ma ona ogromne, wręcz strategiczne znaczenie nie tylko dla mieszkańców Radomyśla oraz Skowierzyna, ale dla całej okolicy. Między innymi to zadecydowało, że udało nam się otrzymać na tę inwestycję 1,3 mln zł stanowi dofinansowanie ze środków rezerwy ogólnej, pozostających w dyspozycji Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa.

- Pozostańmy przy inwestycjach, ale już w innej dziedzinie. Mam na myśli oświatę, która jest Panu szczególnie bliska, ponieważ przez wiele lat był Pan z nią związany zawodowo…
- Z tego powodu na oświatę patrzę ze szczególnym sentymentem. Poświęciłem jej kawał mojego życia zawodowego. Przez to dobrze ją „czuję”, a co za tym idzie – rozumiem jej problemy i potrzeby. Właśnie jedną z podstawowych potrzeb w szkolnictwie jest przyjazna i nowoczesna baza, również sportowa. Poza dobrą kadrą pedagogiczną, to jeden z podstawowych argumentów w walce o pozyskanie ucznia. Stąd też nasze inwestycje w tym roku: Orlik lekkoatletyczny przy ZSP Nr 2 im. Tadeusza Kościuszki, na otwarciu którego gościliśmy przypomnę mistrzynię olimpijską Anitę Włodarczyk, czy remont sali gimnastycznej przy tej samej szkole. W zasadzie jest już również gotowe nowoczesne boisko przy Zespole Szkół Ogólnokształcących, zostało już tylko położyć na nim trawę. Zastanawiamy się jedynie, czy nie poczekać z tym – ze względów technicznych, do marca.
A to nie wszystko, przecież dwa duże przedsięwzięcia udało nam się zrealizować w Zespole Szkół Nr 6 Specjalnych: pierwsze to budowa pięknego i przystosowanego do potrzeb dzieci niepełnosprawnych placu zabaw, a drugie to wykonanie termomodernizacji budynku szkoły. Z jednej strony zyskał na estetyce, a z drugiej, ta inwestycja da w efekcie wymierne oszczędności na ogrzewaniu. Wszystkie zadania, o których tu mówię, to pochodna jednego z naszych założeń – czyli wyremontowania w tej kadencji wszystkich obiektów oświatowych. Dlatego w każdej z naszych szkół albo już coś zostało zrobione w ostatnich 2 latach, albo na przestrzeni 2 najbliższych będzie.

- A jest Pan zadowolony z kondycji naszych szkół?
- Tak i już wielokrotnie to podkreślałem. Bo warto mówić o tym, że w tej trudnej sytuacji demograficznej, jaką mamy w Polsce, nasze szkoły wypadają bardzo dobrze. Mimo że młodzieży jest mało, u nas wciąż utrzymuje się dość wysoka liczba uczniów. To oczywiście również dzięki temu, że przyciągamy ich spoza Powiatu Stalowowolskiego, najczęściej z powiatów ościennych – tarnobrzeskiego, janowskiego, kraśnickiego, ale przede wszystkim – niżańskiego. Stanowią oni około 30 procent uczniów w naszych szkołach. To duży sukces. Ale nie bierze się on z niczego, to efekt ciężkiej pracy dyrektorów oraz kadry nauczycielskiej i ich dbałości o poziom nauczania, efekt przygotowania atrakcyjnej oferty kształcenia i wreszcie efekt naszych inwestycji w bazę oświatową. Jak widać, wszystko to razem wzięte, stanowi skuteczny magnes przyciągający młodzież do naszych placówek.

- Naszym atutem wydaje się również rozwinięte szkolnictwo techniczne i zawodowe…
- Istotnie. Mamy to, o czym mówią wszyscy, ale mają tylko nieliczni, czyli wyraźnie zarysowaną przewagę liczebną szkolnictwa technicznego i zawodowego nad ogólnokształcącym. O tym, że jest pilna potrzeba przemodelowania profili szkół ponadgimnazjalnych wiedzą wszyscy, ale my jesteśmy jednym z nielicznych powiatów w Polsce, który już to osiągnął. Każdego roku mamy więcej absolwentów szkół zawodowych i techników, niż absolwentów liceów ogólnokształcących i to jest nasza odpowiedź na potrzeby, jakie ma rynek pracy. Zresztą od lat, regularnie staramy się dopasowywać ofertę kształcenia w naszych szkołach do potrzeb, jakie mają lokalni pracodawcy, między innymi stalowowolski przemysł.

- Mijający rok był pracowity, ale prawdziwe wyzwanie jednak dopiero przed nami – 2017 rok będzie rekordowym w historii Powiatu Stalowowolskiego, jeśli chodzi o nakłady na inwestycje…
- W uchwalonym na 2017 rok budżecie Powiatu Stalowowolskiego mamy już ponad 34 miliony złotych na inwestycje, a to jeszcze nie koniec. Wszystko wskazuje na to, że ta kwota w trakcie roku ulegnie zwiększeniu i przekroczy najprawdopodobniej 40 milionów złotych. To są ogromne pieniądze, jeszcze nigdy w historii naszego powiatu nie było takich nakładów na zadania inwestycyjne. Oczywiście w podobnej sytuacji będzie wiele innych samorządów – wszyscy stajemy do walki o unijne fundusze, które zostaną uruchomione, i w związku z którymi gminy i powiaty wiążą spore nadzieje.

- Potężne środki pochłoną zwłaszcza przebudowa ulicy Poniatowskiego, a także termomodernizacja aż 4 obiektów oświatowych. Te zadania zostały już zapisane w budżecie i rozumiem, że można się spodziewać że na pewno będą realizowane?
- Tak, wkrótce będziemy ogłaszać przetargi na ich wykonawców. To ogromne, bardzo skomplikowane i nie będę ukrywał – niezwykle trudne do zrealizowania inwestycje. Postanowiliśmy jednak ich się podjąć. Zwłaszcza przebudowa ulicy Poniatowskiego jest zadaniem długo wyczekiwanym przez mieszkańców Stalowej Woli. Wszyscy wiemy jak duże jest tam natężenie ruchu i do jak wielu zdarzeń drogowych tam dochodzi. Chcemy to uporządkować, sprawić aby zarówno piesi jak i kierowcy mogli poruszać się tędy płynnie i przede wszystkim bezpiecznie. Cieszę się, że w to zadanie postanowiło się zaangażować również miasto. Prezydent Lucjusz Nadbereżny od początku wykazywał zrozumienie tej sytuacji i chęć współpracy. I to jest odpowiednie podejście, bo ta droga ma wprawdzie rangę powiatowej, ale przecież służy głównie mieszkańcom miasta. I bez pomocy gminy, a także środków z „Programu rozwoju gminnej i powiatowej infrastruktury drogowej na lata 2016-2019” nie byłoby szans, żebyśmy udźwignęli tak wielką inwestycję. Przypomnę, że jej kosztorysowa wartość to aż 13,6 miliona złotych.

- Jeszcze niedawno mieliśmy w mieście dwie „zmory drogowe” – dziurawą ulicę Przemysłową oraz niebezpieczną ulicę Poniatowskiego. Z pierwszą udało się już uporać, a z drugą zrobicie porządek już wkrótce. Logistycznie będzie to jednak niezwykle trudne przedsięwzięcie. Liczy się Pan z tymi wszystkimi skargami i narzekaniami, jakich będzie musiał zapewne wysłuchiwać przez cały przyszły rok z tego tytułu?
- Oczywiście. Zdaję sobie sprawę z tego, że będą duże uciążliwości w ruchu związane z tą inwestycją, ale nie da się tego obejść. Będziemy próbowali realizować ją w sposób jak najmniej uciążliwy dla mieszkańców, ale nie czarujmy się – utrudnienia będą. One towarzyszą wszystkim inwestycjom, zwłaszcza tym największym. Trzeba je będzie po prostu przeczekać. Ale efekt końcowy na pewno będzie tego warty.

- Druga z tych wielkich inwestycji przewidzianych na 2017 rok, to wspomniana już termomodernizacja aż 4 szkół: ZSP Nr 1, ZSP Nr 3, CEZ-u oraz CKUiODiDZ. To chyba również będzie trudne zadanie pod względem logistycznym?
- Zdecydowanie. Ale to również niezwykle kosztowna inwestycja i skoro pojawiła się szansa na skorzystanie z dużego, bo w przypadku naszego projektu aż ponad 70-procentowego dofinansowania, to grzechem byłoby nie podjąć wyzwania i nie skorzystać. Przewidujemy, że całość inwestycji zamknie się w kwocie aż 12,8 miliona złotych. Jej realizacja przede wszystkim przyniesie nam w przyszłości znaczne oszczędności na ogrzewaniu, no i niewątpliwie sprawi, że budynki wypięknieją pod względem wizualnym.
Wracając jednak do pytania: tak, to będzie trudne zadanie. Po pierwsze dlatego, że ze względu na ogromny zakres robót prace będą prowadzone nie tylko w wakacje, ale zapewne również w warunkach trwającej w tych obiektach nauki. A to już będzie wielkim wyzwaniem pod względem organizacyjnym. Po drugie, mamy wątpliwości, czy znajdziemy jedną firmę przygotowaną do przeprowadzenia w ciągu zaledwie jednego roku prac termomodernizacyjnych w aż 4 tak dużych obiektach. Dlatego rozważamy ogłoszenie osobnego przetargu na każdą ze szkół. Choć ostateczna decyzja jeszcze nie zapadła.

- Jeszcze kosztowniejszym i na pewno dużo bardziej skomplikowanym pod względem technicznym i organizacyjnym przedsięwzięciem, będzie w przyszłym roku przebudowa Szpitalnego Oddziału Ratunkowego oraz budowa lądowiska dla śmigłowców na dachu stalowowolskiego szpitala. Ta inwestycja nie została uwzględniona w uchwalonym niedawno budżecie, choć wiadomo, że Powiat będzie musiał do niej dołożyć i to przynajmniej kilka milionów złotych…
- I tu muszę wrócić do początku naszej kadencji i fatalnej sytuacji, w jakiej wtedy zastaliśmy szpital. Przecież tylko w ciągu jednego roku lecznica musiała spłacić 12 milionów zobowiązań wymagalnych. Szpital musiał zaciągnąć na to 7 milionów kredytu, a kolejnych 5 wypracować. Gdyby nie to, Powiat nie musiałby się martwić, skąd wziąć brakujące 6-7 milionów złotych na przebudowę SOR-u i budowę lądowiska, bo resztę, czyli 6,8 miliona złotych przekaże – jak już niedawno ogłosiliśmy, Ministerstwo Zdrowia. Szpital mógłby sam pokryć brakującą kwotę, a my moglibyśmy w to miejsce przekazać środki np. na potrzeby innego z oddziałów. Ale jest, jak jest. Trzeba będzie znaleźć te pieniądze i na tym nie poprzestać, tylko szukać w najbliższych latach kolejnych środków na Blok Operacyjny. A w roku 2017 przewidzieliśmy również środki na dofinansowanie w szpitalu takich zadań jak: przebudowa Oddziału Anestezjologii i Intensywnej Terapii – 1,3 miliona złotych, a także 120 tysięcy złotych na modernizację oraz zakup sprzętu dla Oddziału Pediatrycznego.
Utrzymanie w dobrej kondycji tak dużego szpitala jak nasz, jest ogromnym wyzwaniem. Ale to nasz priorytet. Nie ma nic ważniejszego niż zdrowie i życie ludzi. Wielu z nas już zapewne szukała tu pomocy, a reszta prędzej czy później też będzie. Taka jest kolej rzeczy. Nowoczesny szpital to wielkie wyzwanie, ale i równie wielkie dobro. Dobro wspólne, bo dobro wszystkich mieszkańców Powiatu, którzy są pacjentami tego szpitala. A więc i dobro wszystkich gmin, jakie wchodzą w skład powiatu: zarówno gmin wiejskich, jak i Stalowej Woli. I cieszę się, że przedstawiciele tych samorządów to dostrzegają, a zwłaszcza prezydent i Rada Miejska Stalowej Woli. A co za tym idzie – wspierają szpital. Ta pomoc zwraca się później w postaci pracy, jaką ta placówka wykonuje na rzecz chorych ze wszystkich gmin.

- Panie starosto, o czym byśmy nie rozmawiali – o drogach, o szkołach, czy o szpitalu – wszystko za chwilę sprowadza się do inwestycji i to od razu na dużą skalę. Pan chyba po prostu lubi budować? Może zostało to Panu ze Spółdzielni, której Pan prezesował i tuż pod koniec swojej pracy wybudował piękny blok…
- Nie, nie mam jakichś wielkich zapędów budowlanych. Mam po prostu takie szczęście, że gdzie nie zacznę pracy, tam już na starcie czekają na mnie wielkie wyzwania i duże problemy do rozwiązania. A najczęściej są to właśnie duże potrzeby inwestycyjne.

- To takie trochę zezowate to Pana szczęście…
- Rzeczywiście, zezowate. Ale z drugiej strony – lubię wyzwania. I lubię widzieć namacalne efekty mojej pracy. Nie jest oczywiście łatwo, gdy ma się do dyspozycji niewielkie środki, ale jakoś dajemy sobie radę. Przede wszystkim szukamy środków zewnętrznych, w różnego rodzaju programach, w budżecie państwa, również zadłużając się. Ja też nie lubię pożyczać, ale uważam, że w takim celu ma to sens. Nie zgodziłbym się na zadłużanie Powiatu w celu pokrycia bieżącego funkcjonowania, bo wtedy byłoby to zwykłe „przejadanie” środków. Ale nie waham się, jeśli pożyczone środki są przeznaczane na inwestycje, zwłaszcza takie jak w przypadku termomodernizacji szkół - która przyniesie wymierne oszczędności, czy inwestycje w szpital, które raz, że służą mieszkańcom, a dwa – powinny pomóc w wywalczeniu naszej lecznicy lepszych kontraktów. Jestem przekonany, że w dłuższej perspektywie czasu nasz szpital odrobi zainwestowane w niego pieniądze.
Zresztą dzisiaj podobnie postępuje większość samorządów – zadłużają się, aby mieć środki na wkład własny do dużych inwestycji, dofinansowywanych z zewnątrz. Nie widzę w tym nic złego, to logiczne działanie.

- Za nami już połowa kadencji. Jakby Pan krótko podsumował te 2 lata? Jakie ma Pan wnioski?
- Tak najkrócej i najprościej mówiąc: uważam, że zarówno Zarząd Powiatu, jak Rada Powiatu Stalowowolskiego, wykonują dobrą robotę. Mierzymy się z trudnymi zadaniami, ale udaje nam się im sprostać. To nie jest łatwa kadencja, ale mając już dość długie doświadczenie w pracy w Powiecie spodziewałem się, że taka będzie. To tyle, jeśli chodzi o podsumowanie. A wnioski? Cieszy mnie przede wszystkim, że uspokoiła się też atmosfera w Radzie Powiatu, że działania Zarządu znajdują zrozumienie i poparcie, często również wśród opozycji. To dla mnie bardzo ważne. Bo zależy mi na współpracy z całą Radą.

- Samo głosowanie nad budżetem na 2017 rok już pokazało, że to zrozumienie jest coraz większe – wszyscy z 21 obecnych na sesji radnych głosowali za przyjęciem uchwały budżetowej.
- To było dla mnie bardzo budujące i tak najzwyczajniej miłe. Radni bez względu na komitety, do których należą, podeszli do tej sprawy po gospodarsku, a nie politycznie. Bardzo mnie to cieszy, właśnie takie działanie lubię i cenię najbardziej. Jeśli radni którzy wcześniej ustawiali się do mnie i do Zarządu Powiatu w opozycji, zaczynają teraz popierać nasze działania, to znaczy że wszystko jest na dobrej drodze, że w Powiecie Stalowowolskim dzieje się dobrze.

- No i na koniec, w związku z kończącym się rokiem 2016, zapytam Pana, czego życzy Pan mieszkańcom Powiatu Stalowowolskiego w nadchodzącym roku 2017?
- Życzę każdemu tego, czego wszyscy najbardziej pragniemy, czyli zdrowia. Bezrobotnym, których na szczęście mamy w Powiecie coraz mniej, życzę znalezienia pracy. Tym, którzy ją już mają – spokoju w niej. Młodym ludziom życzę także tego, aby nie musieli opuszczać kraju w celu ułatwienia sobie życiowego startu. Życzę wszystkim mieszkańcom Powiatu Stalowowolskiego, aby im się po prostu dobrze tu żyło.